#małeposty – kontakt

Kolejny wielkopostny dzień, kolejne małe zaskoczenia dyskretnego działania Pana Boga.

Zaskoczenia dziś zaczęły się od czytań, a jakże. I czytanie to początek historii Józefa, syna Jakuba, z Rdz 37 – kończy się w momencie, gdy Józef zostaje sprzedany przez braci w niewolę. Chwilę po „oto słowo Boże” słychać refren psalmu responsoryjnego: „Wspomnijcie cuda, które Pan Bóg zdziałał”. Zaraz, zaraz – brat sprzedany w niewolę, Jakub smutny. Jakie cuda? Ale gdy zacznie się przypominać ciąg dalszy historii Józefa (zresztą dzisiejsze zwrotki pslamu responsoryjnego utkane z fragmentów Ps 105 w tym pomagają), to zaczyna być jasne (na nowo!), że trzeba patrzeć dalej – na Boże działanie, które sprawia, że największe pokręcenia mogą się zmienić w jasne chwile szczęścia. W małe i duże cuda.

I takie właśnie zaskoczenia zaskoczyły mnie dziś. Nieszczęśnie, bez większej uwagi, dałem się wirusowi fejsbukowemu. Rozesłał (ten wirus) mnóstwo wiadomości do moich znajomych, co wprawiło ich (jako i mnie) w pewną konsternację, a niektórych (słusznie) zaniepokoiło. Było mi z tym źle, aż tu nagle telefonuje do mnie mój dawny katecheta, dziś już brat w kapłaństwie (i w ogóle taki brat prawdziwy) zapytać co i jak z tym linkiem, no i w ogóle. Nie udawało nam się zdzwaniać przez ostatnie kilka miesięcy, wiadomo – życie. Aż tu wirusa trzeba było, żeby się udało – zaśmialiśmy się z tego obaj. Mała rzecz, bo to #małeposty są. A radość duża. Z kontaktu z bratem.  I oczywiście z kontaktu z Nim – moim Bogiem, który w małych rzeczach robi duże cuda.

PODOBNE

Skomentuj