#małeposty – pranie

Tak, jak się spodziewałem – sam Pan Bóg podrzuca pomysły na #małeposty. Jak w poprzednich dniach, tak i dziś.

Wieczór pachnie u mnie świeżym praniem – nie ma tu żadnej metafory. Ot, po prostu, miałem dziś chwilę wolnego, więc zrobiłem większe pranie. Dziś w I czytaniu Pan Bóg przypominał przez Izajasza: „Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją; choćby czerwone jak purpura, staną się jak wełna” (Iz 1,18b). Swoją drogą aż dziw, że jeszcze żadna reklama proszków do prania (albo płynów – ja akurat wolę właśnie płyny do prania) się na te słowa nie połasiła (jeśli jednak – podrzućcie link w komentarzu). To pranie, to jedna z tych małych spraw, które często z lenistwa spowalniam – dziś, w wolniejszy dzień, był to prawdziwy mały post. Cieszę się, że Pan Bóg do tego mnie dziś zmobilizował. I przy okazji, jakby „z boku”, mocno przypomniał o tych izajaszowych słowach pełnych nadziei.

Taki Wielki Post, a takie małe codzienne sprawy. A dodatkowo nawet piosenka się znalazła. Z praniem w tle, ma się rozumieć.

PODOBNE

Skomentuj