ukochanie (best of AMJ)

To był 2006 rok, październikowy Szczecin i stara sala Opery na Zamku – pierwszy z koncertów. A może rok wcześniej, w Międzyświęciu, gdy zasłuchiwałem się w świeżo otrzymane Niebo. Albo jeszcze wcześniej – gdy z niewytłumaczalnych powodów, tak bardzo chciałem mieć Farat, a potem słuchałem, nie wszystko przecież rozumiejąc. Zresztą – czy w prawdziwiej miłości można ten początek wskazać palcem? Przecież to serce wystukuje ten rytm i w codziennym biegu ciężko zauważyć, w którym momencie ta pierwsza wypełniona miłością kropla krwi wtłacza się w krwiobieg. Ja mogę jedynie zauważyć po chwili, dwóch – że oto nagle już, że kocham. Że jestem u siebie. I że będę tu wracał. 

Do tego wpisu przymierzałem się już jakiś czas. Choćby rok temu, 14 grudnia. I wciąż nie wiem, jak zacząć, nie wiem, co tak naprawdę mam pisać – bo jak uchwycić emocje intymne i czułe, jak zamknąć w słowa dźwięki „niepojęte i ulotne”? Będę jednak próbował, bo dziś urodziny obchodzi jedna z moich ukochanych Artystek, Osoba, która daje mi mnóstwo szczęścia i sprawia, że szlachetnieję, pięknieję i jaśnieję – Anna Maria Jopek. I to najlepsza okazja, by spróbować podzielić się choć częścią niezwykłych inspiracji, jakie czerpię z jej twórczości.

Każda z płyt, każdy z koncertów, każde ze spotkań to niezliczone naręcza szczęścia. Zdecydowałem się nie robić standartowego „the best of” z miejscami – to zdecydowanie niemożliwe (a chyba nawet niestosowne) przy roli, jaką ta Muzyka ma w moim życiu. Pomyślałem o grupie ukochanych piosenek – bo dużo we mnie ciepłych uczuć, nawet wobec smutnych utworów. Wśród tytułów płyt AMJ można znaleźć Nienasycenie, Jasnosłyszenie i Upojenie, dlaczego więc by nie zatytułować tej grupy Ukochanie?

 

muzyka we mnie, w muzyce ja – na dobry początek

Miałem wtedy 9 lat. Pamiętam ten teledysk, pamiętam tę piosenkę. Po kilku latach, gdy pojawiały się nowe utwory, albumy, nowe przestrzenie, którymi AMJ obdarowywała słuchaczy, ze zdumieniem zauważałem (i wciąż zauważam), jak pięknie w jej życiu realizuje się ta piosenka. Lubię wracać do tego nagrania, także do tych wersji z Szeptem Faratu. To był pierwszy „globalny” singiel AMJ, chyba wypada, żeby ten wpis właśnie tak się zaczynał.

ukochane rozpoczęcie albumu – Wszystkie cnoty (live)

Ten utwór rozpoczyna płytową wersję Faratu, mojego pierwszego albumu AMJ. Studyjna wersja nagrana z Michałem Żebrowskim na album Lubię, kiedy kobieta… jest dobra, ale tu – z Leszkiem Możdżerem i przejmującym Mino Cinelu – jest zupełnie niezwykle. A te wokalizy w końcowej części utworu! Zawsze, absolutnie zawsze, mam ciarki, gdy tego słucham.

 

ukochany singiel – Tam, gdzie nie sięga wzrok

To był jeden z tych utworów AMJ, który zaczarował mnie od pierwszego przesłuchania. Jest też jednym z tych, do których wracam najczęściej. Dodaje odwagi, wyzwala ukryte pokłady szczęścia. Słuchałem go, wyruszając do Warszawy na studia, towarzyszył mi na seminaryjnych drogach, niejednokrotnie zabrzmiał w kapłańskim życiu. To też piosenka, którą chętnie ofiarowuję przyjaciołom i znajomym, gdy ruszyć chcą w najdalszą z dróg. Fenomenalny Pat Metheny, cudowne chórki (jak ja uwielbiam te Jopkowe chórki! Te wielokrotne głosy!) i jakość, która się zupełnie nie starzeje.

 

ukochana interpretacja klasyki – Kiedy ranne wstają zorze

Pamiętam to oczekiwanie na trzy płyty z projektu Lustra – i wypieki przy pierwszym odsłuchu Kiedy ranne, które pojawiło się na YouTube z jakiejś próby. Przyznaję się szczerze, że mam problem z „kanonicznym” wykonywaniem tego liturgicznego hymnu, odkąd pokochałem wykonanie AMJ – zawsze odruchowo „łamię” frazę w pierwszej zwrotce! Interpretacja jest niezwykle odważna i bardzo przekonująca – cały utwór jest jak rozbudzanie się o poranku, z tym pięknym narastaniem, swoistym rozgardiaszem w końcowych partiach. Niewiele znam tak dobrych prób muzycznej interpretacji tekstu! Cudo! Aż chciałoby się usłyszeć Jopkową interpretację Wszystkie nasze dzienne sprawy – może kiedyś?

 

ukochany cover klasyki zagranicznej – Don’t speak

Wiem, że wiele osób ma z tym utworem problem (jak i z albumem Secret). Ogromna szkoda! Bo to naprawdę piękne podejście do bardzo smutnego tematu – szczere, ulotne, prawdziwe. Aranżacja niezwykle subtelna i spójna, całość nieprzeszarżowana – interpretacja może nie tyle akcentująca bezsilność, co realizm wyśpiewywanej sytuacji. Do tego niezwykle ładny teledysk – chyba mój ulubiony, jeśli chodzi o teledyski AMJ. Jeśli ktoś nie zna – niech koniecznie posłucha!

 

ukochana interpretacja Osieckiej – Byle nie o miłości

Piosenek Osieckiej AMJ nie nagrała zbyt wielu, mam nadzieję, że to się zmieni. Byłoby to duże spełnienie moich marzeń i na pewno byłoby to z wielkim pożytkiem dla historii muzyki polskiej. Mam duży sentyment do Bossy z koncertu Zielono mi, ale na Ukochanie wybieram Byle nie o miłości, pierwotnie nagrane przez Skaldów i Danutę Rinn.

 

ukochana piosenka „motywacyjna” – Zrób, co możesz

To jednocześnie jeden z moich ukochanych numerów z ID. Nie raz, nie dwa Zrób, co możesz pomagało mi się ogarnąć. Fantastyczne wokalizy, cudny Richard Bona, niezwykła energia – to pulsowanie emocji w dźwiękach. I do tego wciąż powtarzająca się fraza: „zrób, co jeszcze masz do zrobienia i cicho zamknij za sobą drzwi”. I to wezwanie, by moje istnienie było cenne, jak kropla krwi. Piosenka do nieustannego odkrywania i do dorastania.

 

ukochana piosenka „podrzucona” przez kogoś bliskiego – Smutny Bóg

Gdy dostałem tę piosenkę od jednego z najlepszych przyjaciół, nie znałem jeszcze wcale Jasnosłyszenia. Do dziś to mój ulubiony fragment tego albumu. Mnóstwo tu wiosny, zieleni i na przekór tytułowi – radości. Nigdy nie słyszałem tej piosenki na żywo, dlatego raz po raz cieszę się wersją studyjną, która ma już… 17 lat!

 

ukochana piosenka okolicznościowa – Na całej połaci śnieg

Piosenek okolicznościowych u Ani uzbierało się trochę – poza całym albumem Dzisiaj z Betleyem mamy przynajmniej dwa inne kolędowe akcenty (na Barefoot i reedycji Upojenia) i dwie piosenki wielkanocne, a pewnie jeszcze by się coś znalazło. Niemniej spośród nich wszystkich najbardziej ukochuję Na całej połaci śnieg, zwłaszcza z Mistrzem Przyborą. To do tej wersji wracam najczęściej, to ta wersja zawsze otula mnie jak koc w mroźne dni. Urocze jest to wykonanie!

 

ukochany duet lokalny – Wspomnienie 

Skoro jesteśmy przy duetach, dość niespodziewanie zresztą, to kontynuujmy na Ukochaniu ten duetowy kącik. Duetów polskich AMJ ma naprawdę sporo (a wciąż mam nadzieję na jeszcze kilka!), nie tylko tych zarejestrowanych na płytach. Jest oczywiście Grzegorz Turnau, jest Kayah, Magda Umer, są duety z niezwykłymi polskimi instrumentalistami. Można by wymieniać długo. I są piękne duety z Michałem Żebrowskim. Upojenie Musisz mi pomóc uwielbiam, ale wybieram pierwszy i bodaj najbardziej znany duet z Żebrowskim, bo dzięki tym dźwiękom wzmacnia się moja miłość do Pana Tadeusza, a przy tym ten utwór ma jakiś niezwykły posmak końca lat dziewięćdziesiątych i tę pewność, że wszystko jest możliwe. I wtedy przecież było – Wieszcz prawdziwie trafił pod strzechy!

 

ukochany duet lokalny live – Byłem w Nowym Jorku

Na singlu Gdy mówią mi słuchacze otrzymali w prezencie kilka niepublikowanych duetów z Grzegorzem Turnauem – w tym W kawiarence Sułtan. Do Byłem w Nowym Jorku w duetowej wersji mam ogromną słabość, dlatego nie mogłem tu tej piosenki nie dodać. Że wzmacnia moją potrzebę jechania do Nowego Jorku chyba dodawać nie muszę.

 

ukochany duet globalny – Me jedyne niebo

Tych duetów globalnych, międzynarodowych jest u AMJ też sporo. Wybieram jednak ten, który towarzyszy mi od lat. To chyba pierwszy (poza Tam, gdzie nie sięga wzrok) utwór z Upojenia, który mnie mocno zafascynował i porwał. Poszły za nim kolejne, bo Upojenie jest absolutnie niezwykłym albumem, ale do tego mam wielki sentyment. Pat opowiada trochę tę samą historię, co Ania, a trochę jakby do tej historii odpowiedź. To jeden z tych „niepojętych i ulotnych” momentów w twórczości AMJ, który wraca do nas, jak dotyk wiatru.

 

ukochana niespodzianka – Dzieje grzechu

Gdy tylko się dowiedziałem, że taki duet się organizuje, to czekałem mocniej niż mocno. Niespodzianka nie tylko z racji na zestawienie razem Ani i Muńka, ale niespodzianka w warstwie muzycznej – zupełnie inna rzeczywistość muzyczna! A przecież bardzo dobrze AMJ brzmi w takich przestrzeniach! Do tego mocny tekst Muńka – i powstał duet, który jest zdecydowanie zbyt mało znany. Gdyby kiedyś Ania nagrała własną płytę z duetami i zaprosiła Muńka do Jopkowego muzycznego świata, to też byłoby pewnie równie świetne.

 

ukochana kompozycja – Daleko

Kącik duetowy kończymy jednym z najpiękniejszych utworów AMJ. Kompozycja napisana dla Torda Gustavsena, zagrana przez niego z czułością i smutkiem, bez patosu, czasem trochę jakby to wiatr muskał te klawisze, czasem jakby w nie padał deszcz. Miłość od pierwszego przesłuchania. Niezliczone powroty – choć Daleko, to przecież tak blisko serca.

 

ukochana modlitwa – Psalm

Jest w twórczości AMJ sporo utworów, które są trochę jak modlitwa. Choćby Niema czy nawet Czułe miejsce (Bosa 2005). Psalm, który kończy album Ale jestem, zajmuje wśród tych piosenek szczególne miejsce. Pamiętam, usłyszałem ten utwór w pewne sylwestrowe popołudnie i nie mogłem się nasłuchać. Do dziś staję czasem w oknie, słucham tych dźwięków i czynię je własną modlitwą. Proste słowa, prosto z serca. Nic przegadanego – także w dźwiękach. I po chwili „szczęście, że w Twoim śnie jest liść i ja, i ptak”.

https://www.youtube.com/watch?v=QXejgbGfbwM

 

ukochany B-side – O dniu radosny

Miałem trochę problem z tą kategorią, bo każdy drobiazg umieszczony prezentowo na singlach jest ukochany niejako z samego faktu zaistnienia. Wybrałem jednak ten, który wzbudził we mnie najwięcej emocji. Wielkanocne O dniu radosny można znaleźć na singlu Na dłoni. To perełka, prawdziwa perełka – bo jest i budzący się poranek Wielkanocny, i radość ze Zmartwychwstania, i piszczałki, i wiosna. Trochę ponad 2 minuty, więc niedosyt pozostaje, ale ukochanie nie mija.

 

ukochana piosenka o rozstaniu –  Nielojalność

Pokochałem tę piosenkę, jeszcze zanim ją usłyszałem – od chwili, gdy w książeczce do Bosej zobaczyłem napisane ręką AMJ słowa: „Nie myślcie o mnie źle, widać nam chodzi nie o to samo”. Włączyłem i zaniemówiłem. Tych piosenek o rozstaniu jest w twórczości Ani dość sporo, wiele z nich ukochuję, ale wybieram Nielojalność może właśnie ze względu na ten pierwszy „wstrząs” i zachwyt. To też jedna z piosenek ocalonych od zapomnienia, dlatego, że długo wykonanie AMJ było jedynym dostępnym. Maryla Rodowicz nagrała tę piosenkę co prawda dużo wcześniej, ale w dystrybucji pojawiła się dopiero niedawno, przy okazji wydania wielopłytowej (świetnej, swoją drogą) antologii.

 

ukochana piosenka o miłości szczęśliwej – A gdybyśmy nigdy się nie spotkali

U AMJ można znaleźć obok piosenek o rozstaniach, chyba równie dużo piosenek o miłości szczęśliwej – a takich piosenek, niestety, nagrywa się dziś coraz mniej. Tym piękniej lśnią te, które jednak powstały. To kolejny z tych nieprzegadanych utworów AMJ, bardzo intymny w każdej warstwie. Słychać niezwykły kunszt muzyków, którzy nie grają melodii, ale opowiadają po swojemu tę historię, to szczęście. Bardzo proste, bardzo wieczorne, po prostu piękne.

 

ukochana kołysanka – Piosenka dla Stasia

Najpierw usłyszałem ją na Faracie, dopiero później na Upojeniu – obie wersje są wspaniałe. To jedna z najpiękniejszych kołysanek w polskiej muzyce. Można ją postawić obok Kołysnaki dla Okruszka Osieckiej i Krajewskiego – podobne tu są akcenty, podobne wrażliwości. Podobna prostota, niepojętość i ulotność. Słychać, że to dźwięki prosto z serca – z tej najświętszej i najpiękniejszej części nas, która pozwala tworzyć małe cuda.

 

ukochana fraza – „nie ma sytuacji, w której wolno ci się bać, że na miłość jest za późno” – Nagle

Odkryłem tę frazę stosunkowo późno. Byłem już dobrze zaprzyjaźniony z albumem ID, gdy „nagle” te słowa wpadły mi w serce. Wracam do nich nieraz niezależnie od piosenki (która jest swoją drogą świetna – fenomenalny Leszek Możdżer, te wszystkie niepokoje, nie-spokoje, pulsowania!); stały się też jednym z moich życiowych drogowskazów. Bo naprawdę „nie ma sytuacji, w której wolno się bać, że na miłość jest za późno”.

 

ukochane nagranie live – Spróbuj mówić kocham

Studyjna wersja tej piosenki rozłożyła mnie na łopatki – muzycznie i tekstowo. Wersja live potęguje te wrażenia. To jedna z najlepszych piosenek AMJ. Gdy słucha się jej na koncercie, to każde z tych pytań, każdy z tych niepokojów, drgnień serca można odczuć na skórze. Wokalizy są o tym, czego nie da się ubrać w słowa. Perkusja bardzo przekonująco prowadzi przez kolejne niewypowiedziane odpowiedzi. To jedna z tych piosenek, która choć smutna – to nie pozostawia słuchacza smutnym. Niezwykła jest siła Muzyki. Absolutnie jeden z moich ukochanych momentów w twórczości AMJ.

 

ukochany album live – Farat (Czarne słowa)

Póki co AMJ wydała trzy albumy live. Do Faratu, drugiego z nich, mam oczywisty sentyment – to, jak wspominałem, mój pierwszy album Ani. Jednocześnie to jedna z płyt, które odkrywałem najdłużej. Wybieram Czarne słowa, bo bardzo często do tego utworu wracam, głównie właśnie w tej wersji z Faratu. Obrazy, skojarzenia, proste słowa i moc emocji. Do tego niezawodny Leszek Możdżer i fantastyczny Marek Napiórkowski. To jedna z piosenek, które już nieraz pomogły mi przetrwać zimę – tę za oknem i tę w sercu. A sam Farat polecam naprawdę każdemu. To kawał fantastycznej muzyki, chwila złapana na płycie. To, co „niepojęte i ulotne” zatrzymane na dłużej, na zawsze, jakby wbrew naturze – a tak naturalnie i szczerze.

 

ukochana miniatura – Niekochanie

Poznałem tę piosenkę dzięki 6 części płytowej Siesty. Włączyłem, zacząłem słuchać – i nie mogłem przestać. Każde słowo tak wyważone, każdy dźwięk tak potrzebny. Jednym z owoców tego słuchania było nabycie płyty Matta (otrzymana z autografem!). A samo Niekochanie nie przestaje mnie zdumiewać, przyciągać, zachwycać. Odkrywam te dźwięki za każdym razem „znowu i na nowo”.

 

ukochany album – Niebo (Niebo)

Nie mogło być inaczej. Dostałem tę płytę na Boże Narodzenie w 2005 roku i pokochałem. Piosenka po piosence, dźwięk po dźwięku, fraza po frazie. To tak jasna płyta! Jeden z 10 najważniejszych albumów mojego życia – utkał mi kawałek duszy, serca i wrażliwości. Począwszy od pewności, że „ode mnie tak wiele zależy tu – każdego dnia rodzi się szansa na miłość prawdziwą”, poprzez niedopowiedziane historie śpiewane Ustami, aż do harmonii od Mozarta. Wybrałem utwór tytułowy, bo jest sercem całego albumu i pokochałem go mocno po słuchaniu wersji koncertowych. Ze zdumieniem nieraz zauważam, że „mówię” frazami z tej płyty. To absolutnie jedno z największych ukochań w moim życiu.

 

ukochana piosenka – Gdy mówią mi

Zanim pojawiło się całe Niebo, pojawił się ten singiel. Była już chyba jesień, składałem z Tatą meble i usłyszałem w Trójce te dźwięki. W sercu miałem przeczucie, że rodzi się we mnie coś niezwykłego – dlatego przerwałem na chwilę pracę i wysłuchałem w ogromnym skupieniu całej piosenki. Nie rozumiałem, dlaczego instrumenty tak grają, dlaczego fraza zmierza w taką, a nie inną stronę. Ale miłość nie musi przecież rozumieć. Dopiero po tej piosence, po tej płycie, ruszyłem na pierwszy koncert AMJ (dokładnie 10 lat temu – jesienią 2006!). I to zmieniło w wielu przestrzeniach moje życie. „To jest moje niebo, ledwie ponad ziemią”. Ta muzyka „to mój schron, moje przejaśnienia wśród burz”.

 

ukochane zakończenie albumu – Lizbona, Rio i Hawana

Zakończenie Ukochania musi być jasne, radosne, słoneczne – nawet jeśli w treści podszyte tęsknotą. Ile razy chciałem tak uciec w te czy inne miasta! A przecież „ta podróż musi we mnie zacząć się”. Dlatego chcę nosić w sobie blask tej Muzyki. Dziękować za nią Panu Bogu, cieszyć się nią i dzielić. Lizbona, Rio i Hawana to jeden z moich najukochańszych fragmentów twórczości AMJ – moc słońca i sprawdzony „ocieracz łez”. Jeśli Ukochanie ma się kończyć, przynajmniej w tym wymiarze blogowym, to nie może kończyć się inaczej.

 

„wędrówka nada sens twej każdej pustej chwili” – na drogę 

Nie pojawiło się tu jeszcze tak wiele ukochanych piosenek – choćby cudny Kujawiak nagrany z Makoto Ozone, Spójrz, przeminęło czy O co tyle milczenia, nie wspominając o UpojeniuZanim zasnę! Ale jeszcze jedną zostawię, w swoistym bonusie, na bis, na drogę. Cabo da RocaSobremesy. Mam to ogromne szczęście, że w moich życiowych drogach od 11 lat towarzyszy mi Muzyka AMJ. Wielkim darem od Pana Boga jest każdy koncert, każde spotkanie – ta twórczość i sama Ania mnie uszlachetniają, rozjaśniają, przynoszą mnóstwo szczęścia. Cieszę się, że mogę się za to odwdzięczyć modlitwą – i do tego też Was zachęcam. A tymczasem – „nie lękaj się, tylko stawiaj żagle i płyń pewnie, i odważnie, bo nie warto żyć inaczej”.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *