gimnastyka poranna: odpychaj głosy

W walce o nawrócenie jedną z przeszkód może być tzw. „opinia społeczna”. Ale skoro Pan Jezus niewiele sobie z tego robił, to może i ja tak mogę?

„Jezus powiedział do tłumów: Z kim mam porównać to pokolenie? Podobne jest do przebywających na rynku dzieci, które przymawiają swym rówieśnikom: Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie zawodzili. Przyszedł bowiem Jan: nie jadł ani nie pił, a oni mówią: Zły duch go opętał. Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije. a oni mówią: Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników. A jednak mądrość usprawiedliwiona jest przez swe czyny” (Mt 11,16-19). Nie będę ukrywał – dzisiejsze Słowo to dla mnie jeden z trudniejszych do komentowania fragmentów Ewangelii. Zasypiałem z lekkim niepokojem (tak, tak, trzeba więcej ufać!) o dzisiejszą gimnastykę – ale rano Pan Bóg podpowiedział mi piosenkę Bisza i Radexa, jedno z moich tegorocznych muzycznych odkryć. Pan Jezus niezależnie od głosów „tego pokolenia” (i zresztą każdego następnego) robi swoje – w sposób najcudowniejszy, najbardziej konsekwentny i przynoszący mi zbawienie. Nie chcę być jednym z jęcząco-marudzących na boisku świata, to jasne. Ale nie chcę też dać się ściągnąć w dół różnym głosom, którym moje nawracanie jest nie w smak (jest wśród nich nieraz i mój własny głos!). Dlatego, jak Bisz, odpycham te głosy i oddaję niebu wszystko, o czym chcę zapomnieć, by z odwagą i uśmiechem (może odrobinę zawadiackim) iść w kolejny adwentowy dzień.

PODOBNE

Komentarz 1

Skomentuj