w drodze w stronę słońca

Ileż planów mija w moim życiu niezrealizowanych! Ale ile dzięki marzeniom w tym życiu jest frajdy.

Bo to było tak – do prowadzenia bloga zabierałem się chyba milion razy. Tak jak wcześniej zabierałem się do prowadzenia pamiętników, współredagowania gazetek szkolnych i tym podobnych przedsięwzięć, na które nigdy nie starczało mi zapału. Samych blogów zacząłem chyba pięć, zresztą pozostałość po jednym z nich można znaleźć na księdza.pl – recenzja płyty „Vena Amoris” Anity Lipnickiej miała być początkiem mojego małego bloga muzycznego. Blog lifestylowo-muzyczno-księżowski to więc nie jakoś bardzo oryginalna inicjatywa w moim życiu. Pomysł wyklarował się głównie przez pracę w szkole, zresztą trochę tłumaczę się z tego przy okazji garści bieli pod gardłem. Chyba w listopadzie 2014 wykupiłem domenę, dwa miesiące później hosting. Ale dopiero 27 stycznia, we wspomnienie bł. Jerzego Matulewicza udało mi się wrzucić „na bieżąco” kilka słów. Co prawda zapożyczone od Błogosławionego – ale jak pięknie mobilizujące! Chyba nie wierzyłem wtedy, że rok później będę mógł się cieszyć z pierwszych blogowych urodzin. To znaczy, bardzo chciałem, żeby jednak się udało przezwyciężyć samego siebie, ale bałem się jednocześnie, że się zniechęcę własną niesystematycznością i brakiem czasu. Zresztą faktycznie, było blisko – notki pojawiały się stosunkowo rzadko, wiele wciąż jeszcze czeka na swoją kolej jako szkice. Ale dzięki temu Pan Bóg bardzo uczył mnie pokory i zaufania. Jemu chwała. Zawsze i tylko Jemu.

Bo świętowanie pierwszej blogowej rocznicy (małe i skromne, ale zawsze), pomimo mojego nieogarnięcia, jest Jego zasługą. Cieszę się z tych małych spraw, które na księdza.pl się w minionym roku udały. Cieszę się też z tych nieudanych, niedoszłych – bo są dla mnie wciąż motywacją i mobilizacją. Planów mam wciąż wiele. Może nauczę się lepiej organizować sobie czas? Może pozwolę jeszcze więcej Panu Bogu działać? Nadziei mi nie brakuje!

Najchętniej czytane i udostępniane wpisy z minionego roku to jednocześnie te, które pisało mi się najtrudniej – z racji tematyki i mocnego przeżywania sercem obu tematów. Zachęta do ostatnich czwartków miesiącawołanie o szept pośród krzyków – to właśnie te dwa wpisy najczęściej wracały w rozmowach i mejlach.

Udało mi się zagościć na stałe na Facebooku i (od niedawna) na Google Plus. Zaproszony byłem też do gościnnego wpisu u Pyzy Wędrowniczki i już wiem, że będę też współuczestniczył w jednej z jej blogowych akcji. Z resztą planów na razie się nie zdradzam – ale chciałbym, żeby choć z niektórych wyszło coś dobrego.

Dziękuję każdej i każdemu z Was, zaglądających na księdza.pl od czasu do czasu. Niech Pan Wam błogosławi!

A na dobranoc, na ten urodzinowy wieczór – akustyczna wersja jednej z ładniejszych piosenek, które poznałem w minionym roku. Bo razem możemy naprawdę odstraszać te różne ciemności, które grasują na świecie. Przecież z Panem Bogiem i z muzyką jesteśmy wciąż w drodze – w stronę słońca.

2 comments

  • Ewa napisał(a):

    Mi również często „brak czasu” (no… tak sobie to tłumaczę) na bloga, choć sobie przyżekam, że o czymś napiszę w danym dniu, bądź tygodniu. Będę się modlić za księdza roztargnienie 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *