liczy się każdy dzień

Duże miasto spokojne, przynajmniej jak na tę porę roku. Neony nie błyszczą naiwnością, na ulicach nie ma zbyt wielu samochodów. Rozstajemy się na jakimś skrzyżowaniu – i idziemy w swoje strony.Słuchawki zostawiam na razie na szyi, chcę ponapawać się dużym miastem, zanim wrócę w swoje obecne strony.

W pociągu trochę trzęsie, przysypiam, trzy stacje przed końcową odmawiam nieszpory. Wreszcie pół godziny przed północą wchodzę znów w nocne powietrze, idę spokojnym, ale stanowczym rytmem, nucę coś pod nosem. Wracam na plebanię proso i po cichu, mimowolnie przypominają mi się powroty sprzed roku, świnoujskie, z zawsze wyjątkową przeprawą na wyspę. W półmroku pokoju modlę się kompletą, przez otwarte okno wpada łyk świeżego chłodnego powietrza.

Szczęście nie jest impulsem, momentem, chwilą – przynajmniej nie zawsze. Bo czasem szczęście to cały zestaw chwil, łańcuszki godzin. Nie jakieś nadzwyczajne, ale własne, bo otrzymane w darze od Pana Boga. Rwane poranki i kawy łyk, litania piosenek w różnych drogach, głos po drugiej stronie słuchawki, zaskoczenia najbardziej niespodziewane i tysiąc innych cudów codzienności. Kapłaństwo. Wiara. Nadzieja. Miłość.

Głęboko oddycham wieczornym powietrzem. Lubię jego zapach i to, jak przywołuje zawsze wiele wspomnień. „Są momenty takie”, że nie trzeba ci nic więcej – tylko tej chwili sam na sam z Panem Bogiem, bo przecież solo Dios basta. I można rozpamiętywać przegapione okazje, nienapisane wpisy, za szybkie chwile świąteczne. Ale można też podziękować Panu Bogu za to, co się udało – i poprosić Go, żeby gubić chwil choć trochę mniej. Bo przecież „liczy się każdy dzień”.

Uśmiecham się, jak zawsze w takich momentach wracania. I choć znam siebie, a przez to wiem, jak naiwna jest nadzieja, że mógłbym zmienić dużo i szybko, to jednak uśmiech trwa. Bo wiem, że ja nie dam rady sam – ale z moim Bogiem to nie takie cuda mnie czekają.

One comment

  • Krzysztof Rębacz napisał(a):

    Im bliżej Boga jestem, tym bardziej uczę się cieszyć każdą chwilą, którą On mi daje. Czasem nie jest to łatwe. Często ta radość nie przychodzi „już”. Ale po głębszym zastanowieniu się łatwo dochodzę do wniosku, że w każdym doświadczeniu i każdej radości jest ze mną Pan. I w tym zawiera się największe szczęście. Gdy utkwisz w Nim wzrok – nie trzeba ci niczego więcej. Gdy mówisz do Niego, gdy Go słuchasz, gdy każdą chwilę zatapiasz w Nim – nie ma większego szczęścia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *