gimnastyka poranna: trudności

Dzisiejsza Ewangelia o uzdrowieniu przyniesionego paralityka, jest jedną z moich ulubionych. Przypomina o roli wspólnoty, o wartości modlitwy braci. Dziś spojrzałem na nią raz jeszcze, by znów się zachwycić.

„Wtem jacyś mężczyźni, niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim. Nie mogąc w żaden sposób go przenieść z powodu tłumu, weszli na płaski dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem na sam środek, przed Jezusa” – opowiada dziś Łukaszowa Ewangelia. Tych, którzy przyszli z paralitykiem, nie zraził tłum, nie przeszkodził im dach. Dzień po dniu sporo spraw może mnie odgrodzić od Jezusa – zamartwianie się, skupienienie się na porażkach, minusowa na dworze, gdy chciałoby się pójść na roraty. Ba, moje egoizmy mogą mnie zatrzymać! Albo poczucie, że trochę za mało czasu na modlitwę, więc może tak nie wypada.

Nie ma co! Nie daj się tłumom, dachom, wieżowcom i pośpiechom. Naprawdę można spróbować to przeskoczyć, by spotkanie z Jezusem mogło się zadziać. Wszak cały adwent jest o tym, że i On, i ja próbujemy to jakoś zgrać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *