gimnastyka poranna: zmęczenie

Obudziłem się bardzo nad ranem. Bardzo zaspany, trochę obolały – zresztą już kolejny dzień. Po omacku sięgnąłem po Słowo na dziś i od razu się uśmiechnąłem – nie mogło trafić lepiej.

„[Bóg] daje siłę zmęczonemu i pomnaża moc bezsilnego. Chłopcy się męczą i nużą, chwieją się, słabnąc, młodzieńcy, lecz ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły; biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą” (Iz 40,29-31) – zapewnia dziś w I czytaniu Izajasz, a w Ewangelii Jezus dodaje: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11,28). Łapię się tej nadziei, bo co innego zostaje?

Dziś też zmarł mój dziadek. Spełniło się na jeszcze jednej – trochę niespodziewanej – płaszczyźnie to dzisiejsze Słowo: mimo osłabienia i choroby, utrudzony i obciążony, pobiegł do Tego, który go pokrzepi. Jego adwent się wypełnił, oczekiwanie doszło kresu.

Dużo myśli i spraw, a w tym wszystkim Jezus i Jego obecność, prosta, dodająca otuchy. Dlatego dziś też dźwięki, które od kilku miesięcy pomagają mi złapać oddech – jak modlitwa, która czasem nie potrzebuje słów.

One comment

  • Slow Faith pisze:

    „mimo osłabienia i choroby, utrudzony i obciążony, pobiegł do Tego, który go pokrzepi. Jego adwent się wypełnił, oczekiwanie doszło kresu.” – to najpiękniejszy opis śmierci jaki czytałam. Modlitewnej otuchy przeszyłam …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *