gimnastyka poranna: wołaj o pomoc

Wołanie o pomoc nie jest oznaką słabości – to jeden z najmocniejszych przejawów zaufania.

„Ulituj się nad nami, Synu Dawida!” – wołają niewidomi w dzisiejszej Ewangelii (Mt 9, 27-31). Wołają, bo w sercu mają przekonanie, że ten Jezus z Nazaretu naprawdę jest Mesjaszem – a to znaczy, że prawdziwie może stać się cud, że ich życie może w końcu się zmienić.

Często łapię się na tym, że trochę się do Pana Jezusa przyzwyczajam – i Jego moc jakby mi trochę umyka. To znaczy, mówię o niej w kazaniach, ale zdarza się, że we własnej modlitwie nie zawsze pamiętam o tym, jak wiele On może zmienić. Kilka dni temu pisałem o płakaniu i w zasadzie jego konsekwencją jest właśnie wołanie o pomoc. Przyznanie się, że tonę i że nie daję rady jest jak otworzenie szeroko furtek w sercu dla Pana Boga. Przestaję udawać, spinać się i daję Jezusowi przestrzeń do działania. Bo bez Niego nie mam szans.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *