gimnastyka poranna: możesz płakać

Nie, przed Panem Bogiem nie trzeba być grzecznym. Przed Panem Bogiem trzeba być szczerym. Cieszyć się, jeśli jest z czego. I płakać, jeśli już inaczej nie można.

Jako ksiądz (wcześniej jako kleryk) byłem dość długo przekonany, że muszę – przynajmniej na zewnątrz – być silny, a na pytanie „Jak tam?” zawsze odpowiadać „Spoko” albo „Daję radę”. Powodowało to oczywiście we mnie samym mnóstwo napięć i zupełnie nie służyło niczemu dobremu. Kilkanaście miesięcy temu Pan Bóg uwolnił mnie od takich przekonań i ze spokojem przyznaję, że „Jest średnio”, jeśli faktycznie jest. I nie chodzi tu o jakieś epatowanie złym nastrojem, tylko o stawanie w prawdzie. Tym bardziej, że nawet pośród moich smutków, wiem, że Ktoś stoi obok.

Dziś u Izajasza słychać obietnicę: „Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza, zdejmie hańbę ze swego ludu na całej ziemi, bo Pan przyrzekł” (Iz 25,8), w Ewangelii widać, jak Jezus ją spełnia – pochyla się nad tymi, którzy źle się mają (Mt 15, 29-37). Odkrywam to dzień po dniu na nowo i stąd mam więcej odwagi do płakania – także tego w sercu. Bo wiem, że Ktoś otrze te łzy. Że obok mnie postawi dobrych ludzi, że On sam będzie mi łzy ocierał. Dlatego jeśli coś dusisz w sobie już długo, to pamiętaj, że możesz płakać. Jezus weźmie te łzy za modlitwę i odpowie Miłością.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *