gimnastyka poranna: niech zapłonie ogień

Każdego roku czekam na ten moment, gdy na adwentowej scenie pojawia się Eliasz – prorok, jak ogień. To dziś!

Za adwentowym półmetkiem Słowo przypomina postać niezwykłego proroka – który umiał płonąć miłością do Boga, ale umiał też ogrzewać się w Jego płomieniach. Konkretny, stanowczy, wskazujący drogę. O nim mówi dziś I czytanie: „Powstał Eliasz, prorok jak ogień, a słowo jego płonęło jak pochodnia. On głód na nich sprowadził, a swoją gorliwością zmniejszył ich liczbę. Słowem Pańskim zamknął niebo, z niego również trzy razy sprowadził ogień. Jakże wsławiony jesteś, Eliaszu, przez swoje cuda i któż się może pochwalić, że do ciebie jest podobny? Ty, który zostałeś wzięty w wirze ognia, na wozie zaprzężonym w ogniste rumaki. O tobie napisano w karceniach dotyczących przyszłości, że masz uśmierzyć gniew, zanim zapłonie, by zwrócić serce ojca do syna i pokolenia Jakuba odnowić. Szczęśliwi, którzy cię widzieli, i ci, którzy w miłości posnęli, albowiem i my na pewno żyć będziemy (Syr 48, 1-4. 9-11).

Popatrz na Eliasza i pozwól, by dziś w tobie też zapłonął ogień – ogień miłości do Boga, który strawi to, co niepotrzebne. Ogień, który ogrzeje tych, którzy obok ciebie się pojawią. Ogień, który będzie znakiem Bożej obecności. Niech zapłonie ogień, który wreszcie coś zmieni, Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *