gimnastyka poranna: wstań i idź

Każdego dnia, szczególnie teraz – w adwentowym tęsknieniu – Pan Bóg przypomina mi, że jest po mojej stronie. Że On czuwa, chce dawać mi siłę, bym mógł mierzyć się z codziennością.

„Nie bój się, robaczku Jakubie, nieboraku Izraelu! Ja cię wspomagam – mówi Pan – odkupicielem twoim – Święty Izraela. Oto Ja przemieniam cię w młockarskie sanie, nowe, o podwójnym rzędzie zębów: ty zmłócisz i pokruszysz góry, zamienisz pagórki w drobną sieczkę; ty je przewiejesz, a wicher je porwie i trąba powietrzna rozmiecie” (Iz 41,14-16a) – słychać dziś w I czytaniu. Jest moc! Co mogę zrobić – zostawić żale, smutek i spróbować po prostu iść, wierząc, że On każdego dnia będzie swoje obietnice realizował. Dodatkowo dziś św. Łucja wspiera, by oczy były czujne, by dostrzegały Boże znaki i dotyki w codzienności. Cóż zostaje – wtulić swoje zmęczenie w te obietnice, wstać i iść, by być Jego świadkiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *