gimnastyka poranna: daj, co masz

Wobec obfitości Bożych darów (ach, ten Izajaszowy obraz uczty z dzisiejszego I czytania!) dość naturalną reakcją wydaje się nie tylko wdzięczność, ale też zapał, by samemu hojnie rozdawać miłość, dobroć i piękno. Ale po pierwszym błysku, pojawia się pytanie (a jakże!).

W dzisiejszym fragmencie Mateuszowej Ewangelii to pytanie zadają Apostołowie: „Skąd tu na pustkowiu weźmiemy tyle chleba, żeby nakarmić tak wielki tłum?” (Mt 15,33). Trochę chleba i ryb – cóż to jest? I tu wkracza Jezus, który przypomina mi, że moje pozorne nic, może Drugiemu zmienić życie.

Czasem wydaje się, że nie mam w sobie już sił, żadnej miłości, żadnej złotej myśli, żeby dać to Drugiemu. Wystarczy drobiazg, choćby piosenka – jeśli to wszystko, co mam. Jezus nasyci tym stęsknione serca, bylebym chciał się podzielić każdym „nic”.

One comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *