gimnastyka poranna: wołaj z całych sił

Ledwo się adwent zaczął, ledwo pierwszy adwentowy poniedziałek, a za kilkanaście dni już finał. Może dlatego tak lubię ten czas – bo nie pozwala na fałszywe poczucie komfortu, na marnowanie chwil. Trzeba od samego rana, dzień w dzień wołać do Pana Boga. I starać się nie zmarnować danych szans.

Od kilkunastu lat czekan na adwent z taką intensywnością, jak za dzieciaka czekałem na pierwszą gwiazdkę, która pozwoli rozpakować prezenty (wciąż czekanie na prezenty jest ważne, ma się rozumieć). Co roku upatruję w nim nadziei i Pan Bóg hojnie na wszystkie moje wołania odpowiada – a ja się nie mogę nadziwić. Dlaczego by więc nie zawołać głośno – spośród wszystkich bałaganów, wszystkich słomianych zapałów, niewoli i ciemności egipskich. Zawołać tak, jak przed dzisiejszą Ewangelią: „Panie, Boże nasz, przyjdź, aby nas uwolnić, okaż swoje oblicze, a będziemy zbawieni” (Por. Ps 80 [79],4). O wolność, o pokój serca, o ocalenie pośród codziennych spraw.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *