proste serce – „Petarda” (z) Arki Noego [reedycja]

„Taka jaka jesteś, jesteś fajna / nie musisz być idealna” – wyśpiewuje chór dzieciaków na nowej płycie Arki Noego. I choć piosenka ma zachęcać do wiary w siebie i uwalniać od kompleksów, to jednocześnie w trafny sposób charakteryzuje nowe wydawnictwo Arki. Bo „Petarda” jest „fajna” taka, jaka jest – a i do ideału jej niedaleko.

W tym roku mija 15 lat (!) od wyśpiewania pierwszego Arkowego singla – „Tato” z refrenem „nie boję się, gdy ciemno jest, ojciec za rękę prowadzi mnie” szybko zawładnął strunami głosowymi nie tylko najmłodszych słuchaczy. Wpadające nie tylko w ucho, ale przede wszystkim w serce piosenki, opowiadające o sprawach wiary z perspektywy dziecka wypełniły debiutancki album Arki Noego „A gu gu”. Stały się jednocześnie przypomnieniem dla „starszaków” – „Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” (Mt 18,3). Hitami na skalę ogólnopolską stały się chociażby „Jezus ratownik” czy „Święty uśmiechnięty”. Za utrzymany w folkowym klimacie album odpowiadał przede wszystkim Robert „Litza” Friedrich, instrumentalnie towarzyszyli mu m.in. Joszko Broda i Darek Malejonek. Siłą jednak zespołu były przede wszystkim dzieciaki, które niesamowicie szczerze, prosto z serca opowiadały o swojej miłości do Pana Boga. Kolejny album, „mamatata mam 2 lata!”, wciąż okołofolkowy w warstwie muzycznej, obok kolorowych szalonych piosenek „Osiem błogosławieństw” czy „Twoje światło” przyniósł też utwory zdecydowanie bardziej tęskne, z „Niebem niebieskim” na czele (refren: „no powiedz sam, jak długo czekać mam? / Od tylu lat na Ciebie czeka cały świat” niezmiennie mnie porusza). Trzecia „regularna” płyta Arki („obok” powstawały projekty okazjonalne – bożonarodzeniowe czy wielkanocne”) „Daj na zgodę” przyniosła wyraźną zmianę brzmienia zespołu, najlepszym przykładem jest singiel „Nie lękaj się” – odważniejsze brzmienia gitar, wyraźniej brzmiąca perkusja. Mimo zmian składu (dzieci mają do siebie to, że dorastają), pewnych prób zmiany stylistyki, Arka Noego pozostawała sobą – i śpiewając „Nie ma to tamto, Subito Santo”, prosząc św. Franciszka, by nauczył „jak narozrabiać, by zostać świętym” czy… próbując się z klasyką polskiego rocka (Oddział Zamknięty, Kult). Na dwudziestopięciolecie zespołu otrzymujemy jedenasty (!) album Arki – „Petarda”. Tytuł, który naprawdę zdradza wszystko.

Rosnąca z roku na rok aktywność artystyczno-religijna Roberta Friedricha jest najpewniej owocem współpracy z Duchem Świętym – wystarczy posłuchać ostatnich płyt Luxtorpedy czy Arki Noego (Friedrich jest autorem wszystkich piosenek na nowej płycie), by zauważyć, że nie ma mowy o żadnym tanim efekciarstwie. Każdy dźwięk, każde słowo – pasują, układają się w sprawną całość. „Petarda” piosenkowo sprawdza się rewelacyjnie. Modlitewnie – jeszcze lepiej. Całość rozpoczyna wołanie „daj mi trochę wiary, a przeszkody wszystkie pokonamy”, muzycznie wystylizowane na disco lat 80. I słuchacz naprawdę daje się przekonać, że nie ma takich przepaści, ran, pułapek, których wiarą nie dałoby się pokonać. Jest piosenka-odtrutka na kompleksy, wspomniana już „Nieidealna”; jest zachęta do zgody, którą można wiele wygrać („Pies i kot”). Pięknie brzmi „Stróż” (przypomnienie o Aniele Stróżu), wzrusza „Skuter Andrzeja” (historia o śmierci i o życiu Arkowego wujka). Promujący płytę „Rozpędzony” rozpędził się na Listę Przebojów Programu III Polskiego Radia. Rewelacyjnie opowiedziana historia trzech młodzieńców z Księgi Daniela w piosence „Nie cykali się” niezmiennie powoduje w moich oczach łzy, a w sercu odwagę. Album kończy się wyjątkową piosenką „Dobry dzień”, w której dzieciaki opowiadają, że życie to ledwie jeden dzień (słychać tu echa św. Teresy z Lisieux) – nie sposób obok tego utworu przejść obojętnie, to trochę takie dziecięce „Wszystkie nasze…”.

Warstwa testowa „Petardy” – świetna. Warstwa muzyczna – rewelacyjna (i kompozycyjnie, i aranżacyjnie). I to wszystko tylko na Bożą chwałę – czy można chcieć więcej?

Okładka nowej płyty przywołuje debiutanckie „A gu gu” – chyba nieprzypadkowo. Bo nawet jeśli zmienia się brzmienie, to Arka Noego wciąż mobilizuje słuchaczy (w tym i młodych księży) do nieustannego szukania w sobie dziecięcego serca, którym najlepiej można śpiewać Panu. Po prostu, szczerze, bez kombinowania.

[tekst ukazał się w listopadowym numerze szczecińskiego miesięcznika ekumenicznego Prosto z mostu]

PODOBNE

Skomentuj