gimnastyka poranna: rób, co możesz

Dziś, w dniu św. Jana od Krzyża, za półmetkiem adwentu, Słowo mocno wzywa do działania.

Po wczorajszych obietnicach ratowania w zmęczeniu, I czytanie przynosi dziś obraz niezwykły, bardzo mocny: „Oto Ja przemieniam cię w młockarskie sanie, nowe, o podwójnym rzędzie zębów: ty zmłócisz i pokruszysz góry, zamienisz pagórki w drobną sieczkę; ty je przewiejesz, a wicher je porwie i trąba powietrzna rozmiecie. Ty natomiast rozradujesz się w Panu, chlubić się będziesz w Świętym Izraela” (Iz 41,15-16). Nie zdąży serce wyjść ze zdumienia, a już w Ewangelii słychać przypomnienie: „od czasu Jana Chrzciciela aż dotąd królestwo niebieskie doznaje gwałtu, a zdobywają je ludzie gwałtowni” (Mt 11,12). To już nie czas, by być ospałym – czas wziąć się za bary z rzeczywistością, zmierzyć się z wyzwaniami, słabościami, lękami. Zwłaszcza, że Pan Bóg chce mi błogosławić, bym dał radę. On sam mi dziś przypomina, że składa we mnie wiele mocy, ufności – bym mógł odważnie zagospodarować swoją codzienność na Jego chwałę.

Do takiego Słowa, w dniu urodzin ukochanej przeze mnie Anny Marii Jopek, aż sama prosi się jopkowa piosenka (tak, wiem, że to już druga piosenka AMJ w tegorocznym cyklu, ale cóż!) – bym robił to, co mogę. A z moim Bogiem mogę przecież naprawdę wiele!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *