gimnastyka poranna: wyrzuć gniew

Grzech, zwątpienie, zmęczenie najczęściej powodują we mnie złość i gniew. Sieją spustoszenie. A może można inaczej?

Słowo maluje dziś niezwykły obraz Bożych obietnic: „Niech się rozweselą pustynia i spieczona ziemia, niech się raduje step i niech rozkwitnie! Niech wyda kwiaty jak lilie polne, niech się rozraduje, skacząc i wykrzykując z uciechy. Chwałą Libanu ją obdarzono, ozdobą Karmelu i Szaronu. Oni zobaczą chwałę Pana, wspaniałość naszego Boga. Pokrzepcie ręce osłabłe, wzmocnijcie kolana omdlałe! Powiedzcie małodusznym: «odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg, oto pomsta; przychodzi Boża odpłata; on sam przychodzi, by was zbawić». Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło wykrzyknie. Bo trysną zdroje wód na pustyni i strumienie na stepie; spieczona ziemia zmieni się w pojezierze, spragniony kraj w krynice wód; a badyle w kryjówkach, gdzie legały szakale – w trzcinę i sitowie” (Iz 35,1-7).

Idzie z tym mocna wskazówka: to wszystko, co jest trudne, oschłe, osłabłe, omdlałe jest świetną okazją do uwielbiania Boga. Zamiast rozdrapywać rany, mogę spróbować pośród nich śpiewać, bo Pan przecież jest wierny obietnicom, jest wierny danemu Słowu. Nie jest to łatwe, ale warto zaryzykować – a nuż serce niespodziewanie zaśpiewa: „aż chce się żyć i wierzyć, że to, co przyjdzie razem z Tobą memu życiu nada sens”. Mimo zmęczeń, chcę spróbować skakać i szukać powodów do radości – a On wypogodzi moją twarz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *