gimnastyka poranna: nieś nadzieję

Garść kolejnych Bożych obietnic u progu II niedzieli adwentu. Takich obietnic, że trzeba nieść je dalej.

Najpierw I czytanie, z Izajasza: „Zaiste, o ludu, który zamieszkujesz Syjon w Jerozolimie, nie będziesz gorzko płakał. Rychło okaże ci on łaskę na głos twojej prośby. Ledwie usłyszy, odpowie ci. (…) On ześle deszcz na zboże, którym obsiejesz rolę, a pokarm z plonów ziemi będzie soczysty i pożywny. Twoje trzody będą się pasły w owym dniu na rozległych łąkach. (…) Wówczas światło księżyca będzie jak światło słoneczne, a światło słońca będzie siedmiokrotne, jakby światło siedmiu dni, w dniu, gdy Pan opatrzy rany swego ludu i uleczy jego sińce po razach (Iz 30,19.23.26). Od kilku dni Pan Bóg uwrażliwia moje serce na Jego obietnice, na Jego obecność, podobnie dziś. Ale dzisiejsza Ewangelia każe iść dalej: „Idźcie do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie” (Mt 10,6-8). Adwent wzywa mnie nie tylko do nowego odkrycia nadziei, ale też do tego, bym Bożą nadzieję niósł dalej. By przypominać Drugiemu, że i dla niego może w tym adwencie zajaśnieć słońce (siedmiokrotnie mocniej!), że i on może doświadczyć Bożej obecności. Niełatwe wyzwanie, wymaga odwagi – ale przecież idzie z tym zadaniem Boże błogosławieństwo! Dlatego od rana warto wołać o siłę, by móc nadzieję nieść Drugiemu.

One comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *