gimnastyka poranna: zbuduj dom

W codziennych deszczach i burzach potrzeba mi schronu. I w sumie o tym też jest adwent.

„Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały rzeki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony” (Mt 7,24). Adwent to dobry czas, żeby przejąć się tymi słowami z dzisiejszej Ewangelii i żeby zbudować w sercu dom – miejsce spotykania się z Panem Bogiem, tęsknienia za Nim, szukania Go, mówienia do Niego. Taki dom, który będzie dla mnie schronem pośród różnych spraw życia, pośród różnych pośpiechów i niepokojów.

Pamiętam takie zdarzenie, to było chyba dekadę temu – nocowaliśmy przy okazji egzaminów na studia u naszych znajomych w dużym mieście, było nas kilkoro, śpiwory na podłodze, pod nami wiele pięter, za oknem dużo nieznanego. Wziąłem przed spaniem brewiarz (uczyłem wtedy się tego rytmu) i zacząłem się modlić – poczułem nagle, że ta modlitwa, to bycie przy Panu Bogu jest jak mój suchy ląd na morzu niepewności.

Zaprasza mnie Pan Bóg do relacji z Nim nieustannie, codziennie na nowo. Dobrze jest potraktować to zaproszenie na serio i pomyśleć o tej relacji, jak o domu; zawalczyć o nią, jak walczy się o miejsce do wspólnego życia; zbudować ją, właśnie jak dom. Pomóc może bardzo fizyczne, materialne przygotowanie miejsca w pokoju do takich spotkań (z ikoną, klęcznikiem, świeczką – wedle uznania), ale trzeba to miejsce przenieść później na rzeczywistość serca – by nie zapomnieć, że On, mój schron, jest przy mnie wszędzie indziej, jest przy mnie wciąż. Czas brać się do pracy – bo przecież domu nie wystarczy zbudować, ale i by wypadało porządek w domu trzymać (ech!). Jak dobrze, że On sam chce mi w tym wszystkim błogosławić!

PODOBNE

Skomentuj