gimnastyka poranna: daj się nakarmić

Dzień św. Mikołaja to czas mobilizacji w obdarowywaniu. I warto sobie zadać pytanie, czy umiem nie tylko dawać, ale też przyjmować.

Jakie dziś obrazy w Słowie! Najpierw u Izajasza: „Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win” (Iz 25,6). Później w Ewangelii: „A gdy polecił tłumowi usiąść na ziemi, wziął siedem chlebów i ryby i odmówiwszy dziękczynienie, połamał, dawał uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do syta, a pozostałych ułomków zebrano jeszcze siedem pełnych koszów” (Mt 15,35-37). Cuda, na dodatek na wyciągnięcie ręki – tylko za Panem Jezusem iść, tylko mu zaufać. I jeszcze ten psalm responsoryjny (Ps 23) – ze stołem zastawionym, z kielichem pełnym po brzegi! Wszystko pięknie, jednak widzę dziś te obrazy nie tylko jako obietnicę, nadzieję, ale i wyzwanie – czy naprawdę umiem to przyjąć. Czy umiem zgodzić się, że to Pan Jezus (nie ja) nakryje do stołu, że to Pan Jezus (nie ja) wybierze mięsa, chleby, czas i miejsce, że to Pan Jezus (nie ja) jest moim pasterzem. Tendencja „ja sam” nie jest mi przecież obca, otrzymywać wcale nie jest tak łatwo. Adwent nauczyć ma mnie nie tylko gotowości (gotowania się na przyjście Jezusa), tęsknienia za Panem Bogiem, ale ma też nauczyć mnie otwartości na otrzymywane dary (nie-gotowania?). Tego, bym umiał po prostu przyjąć to, co Jezus mi niesie. On chce mnie codziennie karmić – On gotuje, ja mogę odetchnąć i korzystać z zastawionego stołu. Prawdziwe Mikołajki.

PODOBNE

Skomentuj