dobry wieczór

Im dłużej myślałem o tym blogu, im mocniej się nastawiałem na jego tworzenie – tym więcej czasu mijało. Ale takiego czasu, z którego nie wynikało nic – poza kurzem na nieużywanych częściach biurka i małą frustracją.

Dlatego bez oczekiwanych (przeze mnie) przygotowań ruszam w tę przygodę. Jeśli zbierze się kilku chętnych, to każdy będzie moją radością. Ruszam, jak zwykle ja – trochę nie w porę, trochę w pośpiechu. I chyba w tym jest jednak jakiś wdzięk.

O modlitwę zawsze proszę.

One comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *